Amsterdam!
I się zaczęła przygoda z “One month, one country” …. i to całkiem wesoło, bo od Amsterdamu. Wesołą kraine ( bo tak nazywam to miasto z wiadomych przyczyn, ale nie dla tych tu przybyłam) odwiedziłam juz po raz trzeci. Były to głównie weekendowe wypady, ze wzgledu na krótka odległość i stosunkowo tanie połączenia miedzy Paryżem, a Amsterdamem. Kupiłam więc bilet i już w sobote rano siedziałam na klasycznym holenderskim rowerku, który użyczyła mi moja,mieszkająca tu kumpela.
Jako “adict” rowerowy, który sprzedał auto i wskoczył na siodełko mojej pięknej czarnej damki , w Amsterdamie czuje się jak ryba w wodzie. Nie zależnie od pory roku wszyscy tu śmigają na rowerach, jest ich tu prawie milion i całe miasto jest dostosowane do ich użytku. W metrowych wagonach są specjalne miejsca dla rowerów, osobne pasy ,wszędzie mnóstwo parkingów rowerowych, a co lepiej ?! Pełen szacun, bo rowerzyści mają pierszeństwo nad pieszymi i autami …… RAJ ! Brakuje tego w Paryżu, chodź i tu dużo się pozmienialo, aby ułatwić nam rowerzystom poruszanie się po miescie , ale nie o Paryżewie mam pisać.
Kto myśli Amsterdam, myśli ; “sex, drugi ,ku..s nagi”, czyli słynna Dzielnica Czerwonych Latarni, na której poza coffee shop-ami można podziwiać prawie nagie ciała niewiast wywijających się jak glizda w witrynach “domów towarzyskich”. Rada !!! Nie radzę robić zdjęc paniom , gdzyż grozi to nie miła wiązanką wulgaryzmów typu; fucking BITCH (z akcentem na BICZ ) itp , jaką zostałam przywitana na ich terenie. Oczywiście uśmiechnełam się i wskazując palcem na siebie zapytałam; Are you talking to me ??? SERIO?? hmmmm…. 🙂 Wiecej rad Wam nie dam , bo nie korzystałam z oferowanych tu usług płci pięknej.
Co do Coffee shop- ów…. no nie ukrywajmy to jak “być w Rzymie i nie widzieć papieża”. Trzeba wejść ,obczaic , zakosztować. Osobiście nie jestem koneserem marihuany i nie ciągnie mnie do tego rodżaju używek , ale będąc w stolicy palaczy zioła, wypada wbić się w klimat (dlatego są tu tylko 4 zdjecia ;).
Dodam ,ze 50 % turysów tu przybywających, odwiedza własnie tą dzielnice z czego 30% otwiera drzwi coffee shopów. Miedzy rokiem 2009 a 2015 zamknięto tu ich 26 , za sprawą projektu starostwa mista pod nazwa 1012, który miał na celu dać szanse innym handlowcom rozwinąć biznes w tej dzielnicy.
Amsterdam to nie tylko miasto grzechów. “Wenecja północy” ,bo tak nazywana jest stolica Holandji, ze względu na sieć ponad 160-ciu kanałów, to także ogromne skupisko muzeów oraz miasto słynnej nowoczesnej architektury. Do najsłynnejszych zaliczymy; narodowe czyli Rijksmuseum, muzeum Van Gogha, dom Anny Frank, muzeum Historii Żydów. Jednak żeby zobaczyc wiecej i rozkoszowac sie urokiem tej “Wesolej Krainy” trzeba spedzic wiecej niż 2 dni.
Transport:
Z Paryża jest wiele opcji, najdrożej wychodzi pociąg i samolot, no chyba ,że ten drugi zarezerwujemy wcześniej. Osobiście wybrałam dość tanią alterntywę jaką jest bus, ale coś za coś ,bo trzeba liczyć ok 7/8 godzin. Koszt to minimum 50 ejro, co jest naprawdę spoko ceną w porównaniu do wyżej wymienionych środkow transportu. Ze wszystkich proponowanych firm wybrałam megabus.com, a obenie przechrzczony na flexi bus. Fajny i tani sposób podróżowania dla ludzi posiadajacy mały budżet i więcej czasu.
“Podróżnik widzi to co widzi, turysta widzi to po co przyjechał zobaczyć”- Gilbert Keith Chesterton.