Zaznacz stronę

Lipiec- Saint -Florent ,Nonza, Korsyka

W tym przypadku to nie do końca jest “one month one country”, gdyż Korsyka należy do Francji , ale jeżeli się wdrążyć w temat to dla Korsykanów ich wyspa nie jest francuzka i nie czuja sie jak francuzi. Od lat walczą o niepodległość , mają tu swój język corsu, flagę, kulturę i kuchnię.

Na wyspę z Paryża najlepiej się dostać samolotem, rezerwując bilet wcześniej możemy dużo zaoszczedzić, ale standardowo trzeba liczyc około 200 euro w dwie strony. Z Polski troche wiecej zachodu gdyż nie ma bezpośrednich lotów i cenny są bardzo wysokie , dlatego najlepszą opcja jest auto. Zresztą bez auta tutaj cieżko gdziekolwiek się ruszyć.

Naturalne piękno tej wyspy naprawdę powala ,złociste i żwirowe plaże, turkusowa woda ,górzyste tereny i malownicze skałki .

“Ile de beauté” czyli wyspę piękna a dokladnie miasteczko Saint Florent odwiedzam dość często ze względu na to ,że pracowałam tu kiedyś i mam tu wielu znajomych, w tym moja dobrą przyjaciółkę, która związała się z cudownym korsykaninem.  Razem jeździmy, zwiedzamy i korzystamy z wielu atrakcji. Możecie tu polatać na paralotni ,pojeźdźć quadami ,poszaleć na skuterze wodnym czy bananie…. a także popłynąć na dwie pobliskie plaże De Loto i słynną Saleccia z białym piaskiem i cudowna turkusową wodą. Innym sposobem orzeźwienia jest kapiel w pobliskiej rzece Bevinco .

Tym razem po za Saint Florent odwiedziłam małą piękną wioskę o nazwie Nonza ze słynna czarną plażą i wieżą Paoline z której widok zapiera dech w piersiach . Obok wieży znajduje się bar- restauracja o nazwie La Sassa ,polecam siąść na chwile i delektować się cudowną panorama Cap Corse.

Oczywiście nie obejdzie się bez tematu o kuchni korsykańskiej , która jest zbliżona do włoskiej czyli „maj fejwer” …. Jeżeli nie jesteście wegetarianami to koniecznie musicie odwiedzić miejscowość Loreto di Casinca gdzie od 29-ciu lat z pokolenia na pokolenie François Albertini prowadzi chodowle ,ubój i produkcję tradycyjnych korsykańskich wędlin i kięlbas, jak również i serów. Te wszystkie smakołyki można zakupić w ich sklepiku połączonym z piwnicą ,gdzie od miesiecy wiszą różnego rodzaju szynki i kiełbasy. Natomiast  chcąc zakosztować ogromnych steków, wystarczy zarezerwować stolik w ich rodzinnej restauracji ,która jest czynna tylko dwa miesiące w roku w ciągu sezonu (lipiec, sierpień).  Dodam że prowadzi on też sprzedaż wysyłkową , ale nie jestem pewna czy ich produkty docierają aż do Polski.

Jeżeli zdecydujecie sie na odwiedzenie tej pieknej miejscowosci z niezpomnianym widokiem na wyspę i zakoszowania 100 procentowego domowego jedzenie, proponuje nic nie jeść przez cały dzień! 

W menu za 24 euro otrzymacie ogromnego ok 2 kilogramowego steka z domowymi frytkami, gdzie ja osobiscie nie dalam rady „oszamać” nawet jednej trzeciej, a dodam ze byłam bardzo głodna! Do tego w zestawie na deser zaserwują Wam pyszne swierze brzoskwinki i tacke domowych serów do degustacji!  „Un vrai delice” .

Niedługo zrobie rozszerzony wpis na temat Korsyki i innych ciekawych miejsach wartych odwiedenia, gdyż La Corse pozostanie dla mnie zawsze miejscem do ktorego będę wracać expolorować.